Moje fascynacje

Archiwum: sierpień 2008

200808311428.jpg
Bieganie

Human Race

Ach cóż to był za BIEG! Już nie pamiętałem jak się czułem rok temu. Ta impreza ma wielką duszą. I nie mówią co chcą – nawet jeśli to jest komercja, to niech ona trwa i będzie z nami! Bo mali organizatorzy nie są w stanie zrobić coś tak obłędnego. Tego nawet nie da się wytłumaczyć, trzeba przyjść i przynajmniej pokibicować, pobyć w epicentrum imprezy, poczuć ten zapach, hałas, zobaczyć ten uśmie... czytaj dalej

Bieganie

Bieg po McDonalda?

Chociaż wycieczkę rowerową zakończyłem biegiem, to jednak postanowiłem, że wieczorem jeszcze pobiegam. Plan był prozaiczny: przynajmniej 10km. Był na tyle prozaiczny, że im bliżej wieczora tym trudniej było mi znaleźć motywację do biegania. Z jednej strony powtarzałem: przecież ONI biegali dziś tak pięknie długi dystans, a jak co? Tylko rowerek i 1,5km biegu??? Wtedy budził się we mnie Demon Bi... czytaj dalej

200808301417.jpg
Rower

Bunkry (nie)znane

Jest coraz więcej zainteresowanych wycieczkami rowerowymi. Stąd też coraz łatwiej zgromadzić załogę przynajmniej 3-osobową (wprawdzie jeszcze więcej nie było, ale wydaje się to być kwestią czasu :) ). Tym razem Tomek z córką. Dawno ze mną nie jeździł ale załapał się ostatnim rzutem na ostatnią wyprawę bunkrową w rejonie Janówka. Zaczęliśmy nieco spóźnieni, ale to nie był problem. Większym probl... czytaj dalej

Bieganie

Wzmianki historyczne...

Rzecz, którą muszę odnotować, głównie dla siebie, to to, że od pamiętnej nadmorskiej masakry (7.08.2008) biegałem bez opaski mierzącej puls – wyłącznie pomiar odległości z S1. Powód: wyczerpana bateria w zegarku, więc przełożyłem z opaski, aby móc mierzyć przynajmniej odległość. Baterie kupiłem dopiero 23.08.2008 i wtedy wróciłem do biegania z pulsometrem. Natomiast do Przasnysza wybrałem się t... czytaj dalej

lancuch.jpg
Rower

Koniec łańcucha

No i koniec łańcucha stał się faktem. Jego długość sprawdziłem oczywiście stosownym kluczem. Klucz pokazał w końcu zużycie na poziomie 100%. Przejechałem na nim 1200 km – pan ze sklepu z podziwem pokręcił głową i przyznał, że to dość dużo. No cóż, wygląda na to, że Kross się spisał na piątkę :)))Łańcuch oczywiście od razu kupiłem, wymieniłem, nasmarowałem i jutro próba generalna. W sobotę zaś w... czytaj dalej

Muzyka

To co nas zmienia...

W niedzielę poszedłem pobiegać. Znowu sam. Nie jest to dla mnie jakiś kosmiczny problem – muszę się wtedy tylko troszkę przestawić, włączyć sobie np. MP3 (tym razem na słuchawkach) i mogę biec w nieskończoność. Ta niedziela jednak była niezwykła. Na ostatnich kilometrach telefon wylosował piosenkę, która już dawno temu pozostawiła we mnie głębokie piętno i chyba już zawsze będzie się kojarzyć t... czytaj dalej

Bieganie

Pieski lubią nie tylko bajki!

Chyba jednak szczęście mi trochę sprzyja. Dziś biegałem po Przasnyszu. Dość dziwne miasto i drogi raczej przeciętne, ale ostatecznie na drogi raczej nie miałem czasu narzekać :)Najpierw okazało się, że na rozgrzewkę poświęciłem za mało czasu i po 1,5km zaczął mnie boleć lewy piszczel. Musiałem więc zwolnić swoje zawrotne tempo i delikatnie rozbiegać piszczele. Tak miałem do ok. 4km. Potem zaczę... czytaj dalej

Bieganie

Prośba!

Moi kochani! Ponieważ dużo jeżdżę rowerem i trochę przy tym zwiedzam, postanowiłem wziąć udział w konkursie rowerowym, gdzie opisuję swoje trasy i przygody. Konkurs jest prowadzony przez firmę Pascal (ta od przewodników turystycznych i map). Większość tych przygód i wycieczek mieliście okazję poczytać właśnie na moim blogu. Jednak chciałem Was prosić, abyście troszeczkę mi pomogli w tym konkurs... czytaj dalej

Bieganie

Koza na zakręcie

Tydzień kończę w końcu przyzwoicie, czyli 37km przebieganych oraz 80km przejechanych na rowerze. Poprzednie tygodnie były wręcz tragiczne (odliczając wstecz): 20, 27, 7, 17, 23 – to tak jakbym przestał ćwiczyć. Ale wakacje się w końcu kończą (ciekawy zlepek słów, co? :) ) i widać to także w przebiegniętych kilometrach.   Weekend wybiegałem dwa razy po 11km. Obydwa zakończyłem w zasadzie bez żad... czytaj dalej

rowery1200_P8230055.jpg
Rower

Deszczowa rowerowa...

Umówieni byliśmy na 5:50 pod naszą klatką. Jak zwykle byłem pierwszy. Dokładnie od omówionym czasie rozesłałem SMSy, aby dopytać, czy ktoś się nie rozmyślił. Gosiaczek odpisał, że już wyjeżdża (spóźniona ;) ) a Krzycho oddzwonił, że dopiero wstał i czy zaczekam. Czemu nie :) Około 6:00 dojechał Gosiaczek – Krzyśka nadal nie było a zaczęło nieco popadywać. Siedliśmy więc na ławeczce pod kasztane... czytaj dalej