Moje fascynacje

Archiwum: lipiec 2010

Zdrowie

mini-kontuzja

Niedziela jeszcze cieplejsza. Tym razem udało mi się lepiej popływać: 1000m (i tylko 25m kraulem). Poczułem w końcu sympatyczne fizyczne zmęczenie. Słoneczko mnie troszkę przygrzało, więc i zdążyłem się nieco opalić. Po południu poszliśmy cała rodziną na rower wodny – na jeziorku były fontanny, więc atrakcja przednia w taki upał :). Niestety przy wygłupianiu się (a boso pedałowałem) noga ześliz... czytaj dalej

komentarze: 1

Gorący weekend

Pojechałem do dzieci – wracając z Bieszczad zostawiłem je u dziadków i od tamtego czasu tam siedzą. Oczywiście nie jest tak, że ja tak długo nie widziałem – ale stęskniłem się za nimi okrutnie. Weekend więc z dziećmi u dziadków. Niestety sobota wypadłą w tą najbardziej upalną – czyli 33 stopni, a temperatura odczuwalna 40 stopni! Ciężko były wychylić nowa poza dom i kawałek cienia. Przed połudn... czytaj dalej

komentarze: 1
Góry

Bieszczady dzień VI

Czwartek:Zasadniczo dzień był przygotowany do powrotu – zaplanowaliśmy jednak jeszcze pobyt w Łańcucie. Pakowanie poszło dość sprawnie, posprzątaliśmy z grubsza i ruszyliśmy. Po drodze, jeszcze w Bieszczadach, odwiedziliśmy jako dodatkową atrakcję, Muzeum Przyrodniczo-Łowieckie. To był strzał w dziesiątkę. Możliwość popatrzenia na tak liczne zwierzaki wypchane, które nie uciekały i można było i... czytaj dalej

komentarze: 2
Góry

Bieszczady dzień V

Środa:Dziś prawdziwy atak na prawdziwy szlak: Tarnica. Zanim jednak cokolwiek zrobiliśmy to się dobrze wyspaliśmy: czyli pełne pół godziny leniuchowania :)) Pogoda znów obiecywała „złote góry” – tym razem nie kłamała :)Ruszyliśmy już po 10:00 w stronę Wołosatego, skąd prowadzi niebieski szlak na Tarnicę. Nie brałem pod uwagę zdobycia szczytu – trochę za długa trasa na moją czteroletnią pociechę... czytaj dalej

komentarze: 1
Góry

Bieszczady dzień IV

Wtorek:Dzień przywitał nas słońcem, choć nie czystym niebem, tak jak bym tego sobie życzył. Początek jednak wystarczająco dobry, aby chcieć wstać i ruszyć na przejażdżkę Bieszczadzką Kolejką. Niestety pogoda jak w górach: kapryśna i nieprzewidywalna. Kropiło, słońce świeciło, wiało… słowem: w kratkę. Przejażdżka kolejką w końcu doszła do skutku – dzieci szczęśliwe i zadowolone, porobiły miliony... czytaj dalej

komentarze: 1
Góry

Bieszczady dzień III

Poniedziałek:Ten dzień były nadrobieniem niedzieli. Zaczęliśmy od ataku od kolejki bieszczadzkiej – niestety kursu nie było – pojechaliśmy więc samochodem tą trasą, co miała nas przewieźć kolejką. Jechałem z prędkością ok. 30 km/h – koleżanka już wychodziła z siebie, ale nam się podobało – był czas na fotki, filmy itd. Po tej przejażdżce ruszyliśmy do Soliny do tamy. W Solinie przeszliśmy całą ... czytaj dalej

komentarze: 1
Góry

Bieszczady dzień II

Niedziela:Dość wcześnie wstaliśmy – te górskie powietrze budzi wcześnie. Pośniadaliśmy (jak to mawiała moja prababcia) i postanowiłem, że trzeba rozejrzeć się po okolicy – póki deszcz nie pada (temperatura nadal bardzo niska i mocno zachmurzone). Zeszliśmy kilkaset metrów niżej, rozejrzeliśmy się po dużym ośrodku, gdzie właśnie odbywały się (a w zasadzie kończyły już) zawody 4x4 a następnie rus... czytaj dalej

komentarze: 1
Góry

Bieszczady dzień I

Wyjątkowo czasu brakuje, ale obiecałem, więc nie ma już jak się wymigać :) Od soboty jestem w Bystrem – szczęśliwie pojawiła się możliwość dodatkowego noclegu dzień wcześniej – nie omieszkałem z tego skorzystać :). Ale spróbujmy przedstawić to w formie pamiętnika.Sobota:Pobudka bardzo spokojna i na luzie – w planach był wyjazd przed 11:00,więc zasadniczo nie było pośpiechu. Żona wprawdzie narzu... czytaj dalej

komentarze: 2