Moje fascynacje

Archiwum: kwiecień 2008

20080426402.jpg
Rower

Sobotnia wyprawa w nieznane

W sobotę wybrałem się na swoją wielką pierwszą wyprawę. Całkowita trasa wyniosła 55 km. Oczywiście przygotowania zacząłem dzień wcześniej: od przeglądu roweru i czyszczenia łańcucha. To drugie wyszło dość słabo – nie wyczyściłem nadmiaru smaru. Przez to miałem już po pierwszych kilometrach „kilogramy” piasku na łańcuchu, który trzeszczał niemiłosiernie! Kolejne czyszczeni e łańcucha mam więc za... czytaj dalej

komentarze: 2
20080413373maly.jpg
Rower

Niedzielna przejażdżka

Kross – w znaczeniu jazdy po trudnym (leśnym i piaszczystym terenie) oraz rowerem Kross :).Ale tym razem mało zaplanowana przejażdżka. Najpierw się wyspałem, potem małe śniadanko i siup na rower z zamiarem przejechania ok 50 km. Wiedziałem, że to zbyt ambitny plan i raczej za późno wyjechałem, aby się wyrobić w rozsądnym czasie, bo w planie miałem nie przekroczyć 3 godzin jazdy.  Na początek za... czytaj dalej

komentarze: 2

Activation completed succesful!

Tak, aktywacja się powiodła. Dziś odbyłem drugi truchcik: 17 minut. Zdecydowanie lepiej - noga już tak bardzo nie bolała. Te truchtanie chyba ma jakiś zbawienny wpływ na moją nogę. Tyle, że w tej chwili jestem po prostu zauroczony ponownym bieganiem. To niesamowite jest móc znowu spotkać innych biegających, pozdrowić ich i cieszyć się przebieraniem nóg...Biegam oczywiście z kurteczką klubową! :) czytaj dalej

Bieganie

W końcu zacząłem biegać...?

Dziś dałem sobie popalić, a właściwie mojej nieszczęsnej nodze. Zaczęło się od 1,5-godzinnej rehabilitacji (nieco siłowej!), gdzie przekonałem się, że nie wszystkie ćwiczenia mogę jeszcze robić - ta wiedza jednak nieco zabolała. Potem pół godzinki (wieczorem) pojeździłem z całą rodziną na rowerach. W zasadzie już po tych dwóch przygodach miałem dosyć. Ale wcześniej zaplanowałem jeszcze jedną at... czytaj dalej

komentarze: 2
Zdrowie

Grypa żołądkowa!

No tak, wokół grypa żołądkowa sieje straszne spustoszenie. Moje jedno dziecko już 5 dzień cierpi, a dziś do niego dołączyło drugie. Ja zaś jutro jadę na szkolenie do Szczyrka - ciekawe, czy mnie też nie zegnie w końcu! Na razie bronię się pijąć dużo coca-coli - coż za niesamowity wynalazek! Oby tylko pomógł, bo i tak te choróbsko zabiera mi dużo czasu (z dzieciami po lekarzach i szpitalach....)... czytaj dalej