Moje fascynacje

Książka

Ekspozycja

397704-352x500.jpgNa początku tłumaczyłem sobie, że gdybym nie czytał serii o Joannie Chyłce (chociaż raczej bardziej o Konradzie Oryńskim), to pewnie bardziej by mi się podobala ta seria z komisarzem Forstem. Po kilku dniach refleksji muszę jednak się poddać – to nie tak.

Oprócz kalkowych podobieństw postaci, jest wiele niedociągnięć. Zacznę jednak od ogółu: Po pierwsze interesująca fabuła, ale bardziej przypominająca scenariusz Agenta 007 niż polską powieść sensacyjną. Nasz komisarz odrysowany jest bardzo nie równo. Czasami jest mega bohaterem, że nawet 007 wygląda przy nim jak amator a czasami, a czasami jest jak idiota, który zapomniał którą ręką je się obiad. Odnoszę wrażenie, że to „ogłupianie” bohatera wprowadzone jest celowo, aby wprowadzić stosowną scenę i akcję. Wygląda to strasznie tandeciarsko a czytelnik od razu widzi, co się wydarzy. Koszmarnie deprymujące i złoszczące. W końcu w przypadku pana Mroza przyzwyczailiśmy się do bardzo wyraźnych i równych postaci.

Ale nie tylko komisarz jest nierówny. Pani redaktor także jest bardzo zamazaną postacią. Co gorsze mocno przebijającą z serii o Chyłce – jakby kalkowe tło. I choćby było to tylko troszkę, to sprawia, że nasza pani redaktor jest właściwie nijaka. Brak jej osobowości i charakteru (wbrew temu, co chciał osiągnąć autor). Raz jest zjadliwa, raz rzeczowa, raz ciapowata, raz charakterna, raz bez wyrazu, itd. Reszta postaci z książki jest dużo lepsza niż główni bohaterowie. Wolałbym aby to było jednak na odwrót.

Fabuła: już wspominałem o tym – wyjątkowo „przebajerzona”, sprawiająca wrażenie wręcz infantylnej. Skróty myślowe, przeskoki akcji (czasami nie do końca uzasadnione), niemal natchnione przebłyski świadomości i wiele innych „cudownych” zwrotów akcji sprawiają, że w pewnym momencie książka męczy. To tak jak oglądać film na Polsacie, doczekać reklam i zasnąć na nich, po czym się obudzić i stwierdzić „to już chyba inny film??”.

Jak na pana Mroza – zdecydowanie słaba książka.  Z drugiej strony jednak wystarczająco dobra aby sięgnąć po kolejną część…