Bloog Wirtualna Polska
Jest 924 318 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Statystyki biegackie

Internetowe Dzienniki Biegowe

To jest właśnie facebook?!

niedziela, 12 lutego 2012 12:02
Narzędzie, które budzi we mnie nadzieję i jednocześnie obrzydzenie. Z jednej strony pozwala podzielić się ciekawymi i wartościowymi rzeczami a z drugiej strony odzwierciedla nieskończoną ludzką głupotę. To co dziś zobaczyłem wstrząsnęło mną do szpiku kości – po raz kolejny zapragnąłem zniknąć z tego portalu… gdyby nie to, że z niego zniknąć na dobre się nie da…

 

… jak można „lubić” takie wydarzenie… żenujące…

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330835794,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Defibrylator

wtorek, 07 lutego 2012 18:05

Temat znowu z wspominanej przeze mnie książki w poprzednich postach:  jak to jest z przywracaniem życia, gdy na monitorze widzimy już linię ciągłą? Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem – brałem raczej za pewnik to co widuję w telewizornii. A tu okazuje się, że kwestia wcale nie jest tak optymistyczna.

Autor zaczyna od definicji oraz teorii pracy serca. Ja chciałbym jednak skupić się już nad samym aspektem problemów sercowych:

  • arystole – zatrzymanie akcji serca – na monitorze widzimy prosta linię; ustanie wszelkich bodźców elektrycznych,
  • migotanie komór – spowodowane zanikiem koordynacji bodźców, z których korzysta serce; nieskoordynowana praca komór serca; na monitorze widzimy chaotyczny wykres pracy serca,
  • częstoskurcz komorowy – na monitorze widzimy gęsty wykres pracy serca – przyśpieszona praca serca spowodowana nadczynnością bodźców elektrycznych.

 

W dwóch ostatnich przypadkach defibrylator faktycznie może być przydatny i daje szanse na uratowanie. W pierwszym jednak przypadku defibrylator już nie wiele pomoże – w zasadzie udowodniono, że wręcz bezzasadny. W tym przypadku stosuje się inne metody ratowania życia, choćby takie jak: resuscytacja krążeniowo-oddechowa lub terapia lekowa.

 

To zadziwiające jak często na filmach widzimy odratowywanie defibrylatorem już przy ustaniu akcji serca (prosta linia na monitorze EKG)…

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330824836,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

"Wiedza z sieci..." wyczytana

niedziela, 05 lutego 2012 19:53

Pokonałem książkę, o której już wspominałem: „Wiedza z sieci na cenzurowanym”. I właściwie nie tyle „pokonałem” co „łyknąłem”. Bardzo ciekawa, świetnym językiem napisana i dość spójna i konsekwentna. Może tylko tytuł trochę odstrasza, ale zdecydowanie dedykowana do każdego. Tematów, które nie chciałbym rozkminiać, a które warto zaznaczyć, chciałbym tu przedstawić w takiej krótkiej wersji (warto jednak przeczytać to samemu, zwłaszcza, że książka nadal kosztuje tylko 3 PLN w sklepie www.welbild.pl):

  • piranie nie są wcale tak mordercze jak pokazują filmy grozy,
  • Kleopatra wcale nie była pięknością (!),
  • wykrywacze kłamstw są dość zawodne i łatwe do oszukania,
  • warto budzić lunatyka (wbrew wierzeniom ;) ),
  • Titanic nie był cudem techniki, nie był także najszybszym statkiem w tym czasie – był jednak największy, choć dziura w poszyciu kadłuba zmieściłaby się na 1m kw.,
  • guma do żucia posiada także szereg skutków ubocznych (!),
  • a chrząstki rekina nie tylko nie są lekarstwem na raka ale w ogóle nie potwierdzono leczniczego działania tego specyfiku…

 

Do książki jeszcze wrócę – jest jeszcze 4-5 tematów, które chciałbym mocniej przedstawić, zwłaszcza, że do tych informacji będę chciał czasami wracać. Szczegóły wkrótce...



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330820163,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Błądzące kule

wtorek, 31 stycznia 2012 21:39
Kolejny ciekawy temat z książki pana Karla Kruszelnickiego:

Co dzieje się z wystrzelonymi kulami w ramach wiwatowania (najczęściej strzelane do góry)?
Problem zastanawiał mnie już kiedyś ale widząc podobne akcje na filmach doszedłem do wniosku, że po wytraceniu prędkości jako spadające nie stanowią już problemu. Okazuje się, że myliłem się.

Wiwatowe strzelanie związane jest najczęściej z prędkością wylotową kuli na poziomie 3 tys. km/h. To dużo i pozwala kuli dolecieć na wysokość ok. 3km w czasie 20 sekund (przy pionowym strzale). Następnie zaczyna spadać. Spadanie może rozpędzić tę kulę do prędkości większej niż 700 km/h! Prędkość ta zależna jest od kształtu i wagi kuli i może się kształtować w granicach 300-770 km/h. Niby nie dużo, ale…

Badania pokazują, że pocisk lecący z prędkością 220 km/h roztrzaskuje już kości, więc potrafi przebić nawet czaszkę(!). Prędkości spadania pocisku są więc bardzo duże i zawsze trafienie taką kulą może mieć poważne następstwa w tym także śmierć.

Autor przywołuje wiele przykładów i miejsc (głównie stany USA) gdzie strzelanie na wiwat jest zabronione i wiele przykładów gdzie odnotowano już bardzo wiele wypadków  takiego niefortunnego postrzelenia na wiwat.


To jeszcze na koniec jedna ciekawostka nieco mniej militarna, bo dotycząca współczesnych wiatrówek. Zacznijmy jednak od powtórki z historii: prędkość wylotowa śruciny w dawnych wiatrówka wynosiła nieco więcej niż 100 m/s (ok. 360 km/h). Współczesne zaś (pomijając usprzętowienie i wzornictwo) przekraczają już prędkość nawet 350 m/s (co daje ponad 1000 km/h!!!). Co więcej! Zwiększył się także kaliber śrutu do 5,5 mm (z 4,5).

Z takiej wiatrówki nie chciałbym już oberwać…


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330806464,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Antybiotyki plus alkohol?

wtorek, 31 stycznia 2012 19:57

Dorwałem (czytaj: kupiłem) ostatnio ciekawą pozycję w postaci książki, spotykanej tak licznie na naszych półkach jeszcze w XX wieku. Książka popełniona przez Karla Kruszelnickiego zatytułowana „Wiedza z sieci na cenzurowanym”. Książka intryguje, inspiruje i zaciekawia a co ważniejsze pozwala wreszcie niezbicie nabrać dystansu do Internetu i informacji tam umieszczanych – zwłaszcza tym, którzy tak mocno i przesadnie ufają w każde słowo, które tam znajdujemy. A ponieważ nadal daleki jestem od spokoju wewnętrznego, to postanowiłem Zaciekawiać Was nowinkami z tej książki: dziś o alkoholu i antybiotykach:

Czy można pić alkohol podczas brania antybiotyków?


Jeżeli myślimy o penicylinie to śmiało można powiedzieć, że jest to mit nie udowodniony żadnymi badaniami. Geneza tego mitu pochodzi od lekarzy, którzy chcieli chorych zachować trzeźwych i nieawanturujących się (czasy II Wojny Światowej) – i tak się utarło.

Wiadomo natomiast, że alkohol reaguje z niektórymi substancjami czynnymi współczesnych antybiotyków. I tak dla przykładu doksycyklina oraz niektóre leki z grupy tetracyklin potrafią ograniczać lub wręcz upośledzać wchłanianie tych leków. Inne natomiast (np. tinidazol, metronidazol) mogą być przyczyną mdłości, bóli podbrzusza, bóli głowy i innych objawów opisywanych już dokładniej w ulotkach.


I na koniec ciekawostka związana z penicyliną: penicylina zabija świnki morskie! Dobrze, że pierwsze testy odbyły się na myszach… 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330806131,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Statystyki biegackie

Internetowe Dzienniki Biegowe

Co za nami:

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

O czym tu:

Blog o tym co sprawia, że znajduję pasję życia: rodzina, bieganie, góry, fotografia, rower ...

To ja:

Niespokojny duch, artystyczna a zarazem niewykorzystana dusza, pasjonat wycieczek górskich i biegania, amator fotografii liczący wiecznie na cud fotografii, posiadacz szalonej i wspaniałej rodziny, z którą tak ciężko wytrzymać jak ze mną.
Nieprzewidywalny i spontaniczny, z wielką sakwą dobrego humoru i workiem krytycyzmu...

Zostaw ślad

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 01.01.1970 1:00:04
  • autor: Kranik
  • treść: Pozostawiam po sobie...